Aktualne rankingi Istanbul Başakşehir: jak wygląda sezon po wielkim pożegnaniu?
Wiesz co? Ostatnio dużo myślę o tym, jak szybko zmienia się piłka nożna w Turcji. Kto by pomyślał kilka lat temu, że drużyna bez wielkiej, stuletniej historii będzie w stanie regularnie mieszać szyki gigantom ze Stambułu. Szczerze mówiąc, kiedy patrzę na aktualne rankingi Istanbul Başakşehir na koniec sezonu 2025/2026, mam mieszane uczucia. Z jednej strony zrobili swoje. Z drugiej, czegoś tu brakuje.
Ale zacznijmy od konkretów. Zastanawiałeś się kiedyś, jak wygląda życie klubu, z którego nagle odchodzi największa gwiazda? Mówię oczywiście o Krzysztofie Piątku. Nasz rodak latem 2025 roku spakował walizki i poleciał do katarskiego Al-Duhail. Kwota? Okrągłe 10 milionów euro. To dużo kasy. Nawet Hertha Berlin dostała z tego 2 miliony z racji procentu od kolejnej sprzedaży. Więc tak się stało. Turek wziął kasę, Polak pojechał na pustynię, a klub musiał grać dalej. I to grać o najwyższe cele.
Patrząc na rankingi Istanbul Başakşehir po tych 34 kolejkach, widzimy zespół, który zajął 5. miejsce w tabeli Süper Lig. Zdobyli 57 punktów. Czy to dużo? Zależy jak na to spojrzeć. Galatasaray wykręciło 77 punktów i zgarnęło mistrzostwo, Fenerbahçe miało 74, Trabzonspor 69, a Beşiktaş 60. Czyli Başakşehir był tuż za tą wielką czwórką. Byli najlepsi z reszty stawki. Ale jest haczyk. Piąte miejsce oznacza brak gry w Lidze Mistrzów, a to właśnie tam leżą największe pieniądze.
I tu musimy się na chwilę zatrzymać. Czego brakuje w ich grze? Po prostu regularności. Mieli mecze, w których wyglądali jak maszyna. A potem przychodził weekend i przegrywali z kimś z dołu tabeli. Taka już jest turecka piłka. Emocje biorą górę nad taktyką. I właśnie dlatego tak uwielbiam oglądać te zmagania.
Oto jak to działa w Turcji. Kiedy masz słabszy dzień, kibice rywala cię zjedzą. Kiedy wygrywasz, noszą cię na rękach. Rankingi Istanbul Başakşehir często odzwierciedlają te nastroje. W tym sezonie zaliczyli 16 zwycięstw, 9 remisów i 9 porażek. Strzelili 58 goli, a stracili 35. Różnica bramek plus 23 robi wrażenie, biorąc pod uwagę, że grali bez swojego najlepszego snajpera z poprzednich lat.
Sprawdź to zestawienie z góry tabeli, bo to daje świetny obraz sytuacji. Zrobiłem małą tabelkę, żeby to było czytelne. Wiesz, suche fakty najlepiej pokazują prawdę o sezonie.
| Pozycja | Drużyna | Mecze | Punkty | Zwycięstwa | Remisy | Porażki | Gole (Z-S) |
| 1 | Galatasaray | 34 | 77 | 24 | 5 | 5 | 77:30 |
| 2 | Fenerbahçe | 34 | 74 | 21 | 11 | 2 | 77:37 |
| 3 | Trabzonspor | 34 | 69 | 20 | 9 | 5 | 61:39 |
| 4 | Beşiktaş | 34 | 60 | 17 | 9 | 8 | 59:40 |
| 5 | Istanbul Başakşehir | 34 | 57 | 16 | 9 | 9 | 58:35 |
Patrząc na to, widać wyraźnie, że do lidera stracili równe 20 punktów. To przepaść. Ale do Beşiktaşu zabrakło im tylko trzech oczek. Jeden mecz. Jedna głupia strata punktów. I to pokazuje, jak wyrównany był to sezon zaraz za plecami wielkiej dwójki.
![]()
Kto wziął na siebie ciężar strzelania?
No właśnie. Kiedy Krzysiek Piątek odszedł, wielu łapało się za głowy. Kto będzie strzelał? Przecież on ciągnął ten wózek. I tutaj pojawił się Eldor Shomurodov. Ten chłopak zrobił w tym sezonie furorę. Szczerze? Nie spodziewałem się, że aż tak odpali. Zakończył kampanię z 22 golami na koncie w lidze. Zrównał się z Onuachu z Trabzonsporu! Zostawił w tyle Taliscę z Fenerbahçe (19 goli) i samego Mauro Icardiego z Galatasaray (14 goli).
To mogłoby dla ciebie zadziałać jako świetny argument w dyskusji z kumplami w pubie. Kto był najlepszym napastnikiem w Turcji w sezonie 25/26? Wszyscy krzykną, że Džeko, Icardi czy ktoś inny. A ty wyciągasz z rękawa Shomurodova. I masz rację. Bez niego rankingi Istanbul Başakşehir wyglądałyby dramatycznie słabo. Chłopak grał praktycznie we wszystkich 34 meczach. Maszyna.
Zresztą, popatrzmy na skuteczność. Eldor miał średnią 0.65 gola na mecz. Ale nie zapominajmy o innych. Bertuğ Yıldırım, choć zagrał mniej minut, też dorzucił swoje 7 trafień, trafiając do siatki średnio co 79 minut. To niesamowity wynik jak na kogoś, kto wchodził głównie z ławki. Mieli w kim wybierać z przodu, nawet jeśli to nie były nazwiska z pierwszych stron gazet.
| Zawodnik | Mecze | Gole | Asysty | Żółte kartki | Średnia minut na gola |
| Eldor Shomurodov | 34 | 22 | 5 | 4 | ok. 133′ |
| Bertuğ Yıldırım | 23 | 7 | 1 | 2 | 79′ |
| Ivan Brnic | 24 | 4 | 3 | 2 | ok. 232′ |
| Nuno Da Costa | 35 (liga+puchary) | 3 | 1 | 3 | ok. 300′ |
| Abbosbek Fayzullaev | 22 | 3 | 3 | 4 | ok. 369′ |
Zwróć uwagę, że gra w ataku opierała się na jednym dominującym napastniku. Cała drużyna pracowała na Shomurodova. I to dawało efekty. Ale też rodziło pewne ryzyko. Co by było, gdyby złapał kontuzję? Prawdopodobnie cały system runąłby jak domek z kart.
Czego uczą nas najnowsze rankingi Istanbul Başakşehir?
Zastanówmy się chwilę. Często patrzymy na tabele i widzimy tylko cyferki. A za tymi cyferkami kryją się ludzkie historie, błędy trenerów i decyzje zarządu. Dzisiejsze rankingi Istanbul Başakşehir pokazują nam jedną kluczową rzecz: cierpliwość popłaca. Po trudnym początku sezonu wielu kibiców domagało się zwolnienia sztabu szkoleniowego. Ale władze klubu utrzymały nerwy na wodzy. I to przyniosło efekt w postaci solidnego finiszu.
Gdy przeglądasz rankingi Istanbul Başakşehir z ostatnich lat, widzisz pewną powtarzalność. Oni rzadko wypadają poza czołową szóstkę. Mają świetną akademię, sprowadzają rozsądnie wycenianych zawodników i potrafią ich dobrze sprzedać. Transfer Piątka to tylko wierzchołek góry lodowej.
Jak grają? Bardzo pragmatycznie. Nie uświadczysz tam radosnego futbolu, w którym obrońcy biegają do ataku, zostawiając pustą bramkę. To wyrachowana piłka. Czasami wręcz nudna. Serio, kilka meczów w tym sezonie oglądałem z jednym okiem zamkniętym. Ale punkty się zgadzają. W lidze liczy się to, co w sieci.
Spójrzmy na ich taktykę w rozbiciu na kilka prostych punktów. Bo to może ci pomóc zrozumieć, dlaczego są w tym miejscu tabeli:
- Zagęszczony środek pola: Grają bardzo blisko siebie. Pomocnicy rzadko pozwalają przeciwnikom na szybkie prostopadłe podania. Ousseynou Ba i Leonardo Duarte w obronie odwalili kawał dobrej roboty, notując masę przechwytów.
- Szybkie przejścia: Kiedy odzyskują piłkę, nie klepią jej bez sensu. Od razu szukają długim podaniem skrzydłowych albo Shomurodova. To prosty, ale zabójczo skuteczny mechanizm.
- Stałe fragmenty: Rzuty rożne to ich ukryta broń. Mają wysokich graczy i potrafią to wykorzystać. Menedżer spędził chyba połowę treningów na ćwiczeniu dośrodkowań z rzutów wolnych.
Widzisz? Zero filozofii. Zwykła, ciężka praca rzemieślników. Ale w lidze, gdzie emocje często paraliżują gigantów, taki spokój to skarb.
Dlaczego rankingi Istanbul Başakşehir w Europie budzą respekt?
Nie możemy gadać o tym sezonie, zapominając o pucharach. Başakşehir grał w fazie ligowej Ligi Konferencji Europy. I powiem ci, że wstydu nie przynieśli. Rozgrywki zmieniły format, tak jak Liga Mistrzów, co oznaczało jedno wielkie zestawienie dla wszystkich drużyn.
W fazie ligowej mierzyli się z naprawdę solidnymi rywalami. To już nie są czasy, kiedy tureckie drużyny jechały do Europy tylko po to, by dostać lanie i wrócić do domu. Owszem, były momenty słabości, ale generalnie trzymali fason.
Zaraz spytasz, po co w ogóle te całe europejskie puchary, skoro w lidze trzeba walczyć o każdy punkt? Odpowiedź jest prosta – prestiż i pieniądze. Dzięki dobrym występom w Europie tureckie kluby budują swój współczynnik. To oznacza łatwiejszą drogę w kolejnych latach. A Başakşehir przez ostatnią dekadę dorzucił do tego koszyka całkiem sporo punktów.
Pamiętam jeden z meczów wiosennych. Grali u siebie. Kibiców może nie było tylu, co na derbach Stambułu, ale zrobili taki kocioł, że rywalom plątały się nogi. To jest magia tych mniejszych stadionów. Bliżej murawy, bliżej akcji. Słyszysz, co krzyczy trener. Czujesz zapach trawy.
A wracając do liczb – u siebie w lidze też byli mocni. Zebrali 30 punktów w 17 meczach przed własną publicznością. Wygrali 8 razy, 6 zremisowali i tylko 3 razy przegrali u siebie. Bilans bramkowy? 33 do 17. Twierdza Fatih Terim Stadium może nie jest nie do zdobycia, ale na pewno jest cholernie trudna do sforsowania. Wyjazdy szły im odrobinę gorzej, bo stamtąd przywieźli 27 punktów. I to właśnie ta różnica zaważyła na tym, że nie dogonili Beşiktaşu.
Oto dlaczego to ważne. Jeśli chcesz być na szczycie, musisz wygrywać wyjazdy. Musisz pojechać do Kayseri albo do Rize i w brzydkim meczu wyciągnąć 1:0 w 90. minucie. Im tego kilka razy zabrakło.
Trochę potu, trochę łez: obrona to podstawa
Dobra, chwaliliśmy atak, czas spojrzeć na tyły. Kto stał między słupkami? Muhammed Şengezer. Zagrał 35 spotkań i puścił 35 goli w lidze. Wynik na poziomie bramki traconej na mecz. W dobie nowoczesnego futbolu to naprawdę przyzwoity rezultat. Dla porównania, Uğurcan Çakır z Trabzonsporu był oceniany nieco wyżej, a bramkarz mistrza z Galatasaray puścił ich tylko 30. Ale Şengezer nie raz ratował kolegom skórę swoimi paradami.
Obrona to był monolit, dopóki ktoś nie wypadł za kartki. Leonardo Duarte i Ousseynou Ba grali w kratkę przez drobne urazy, ale kiedy byli na boisku, robili różnicę. Festy Ebosele na wahadle biegał jak nakręcony. Chłopak ma końskie zdrowie.
Ciekawostką jest też Jakub Kałuziński. Polak zagrał w kilkunastu spotkaniach. Nie był pierwszoplanową postacią, ale swoje minuty wybiegał. Trener powoli wprowadzał go do fizycznej tureckiej ligi. I szczerze? Myślę, że w przyszłym sezonie będzie z niego duży pożytek. Zawsze cieszy, kiedy widzimy polskie nazwisko w rotacji mocnego zagranicznego klubu.
Pamiętasz czasy, gdy obrońcy tylko wybijali piłkę na oślep? Teraz to nie przejdzie. Duarte często wyprowadzał piłkę, co było ryzykowne, ale dawało przewagę w środku pola. Kiedy popełniał błąd, kibice na trybunach wstrzymywali oddech. Ale taki jest urok współczesnej piłki. Z tyłu musisz umieć grać, a z przodu musisz potrafić bronić.
Dygresja. Przypomina mi się mecz w połowie maja. Grali z Gaziantep. Ważne spotkanie na wyjeździe. Başakşehir przegrał to 1:2. Mieli posiadanie piłki, mieli sytuacje, ale zabrakło zimnej krwi. I to są te detale. W takich meczach tracisz Ligę Europy. Kiedy rywal muruje bramkę, a ty nie potrafisz tego przebić, wracasz do domu z pustymi rękami. Tydzień wcześniej rozbili u siebie Samsunspor 3:0. Pełna dominacja. Brak równowagi – to największa bolączka tego zespołu.
![]()
Atmosfera, czyli jak kibice reagują na liczby
Znasz specyfikę tureckich kibiców, prawda? To absolutni fanatycy. Başakşehir ma jednak nieco inną bazę fanów niż „wielka trójka”. Są spokojniejsi, bardziej skupieni na samej grze. Ale kiedy drużynie nie idzie, potrafią pokazać niezadowolenie.
Ten sezon był dla nich testem charakteru. Bez Piątka, z nowymi nadziejami w postaci Shomurodova. Kiedy wpadali w dołek, na forach internetowych wrzało. Wiesz jak to jest. „Trener do zwolnienia”, „zawodnicy grają za wolno”. Ale kiedy tylko udało się wygrać trudny mecz u siebie, nagle wszyscy znów uwierzyli w projekt.
Przeglądając rankingi Istanbul Başakşehir, nie widać tam potu i łez z szatni. Nie widać tego, jak zawodnicy mobilizują się po porażce. Cyfry są zimne. Dlatego zawsze staram się patrzeć szerzej. Patrz, taki Nuno Da Costa. Chłopak ma 35 lat na karku, a zasuwał na boisku jak junior. Zaliczył kilka ważnych trafień i asyst. To tacy gracze budują mentalność drużyny. Doświadczenie w takich bojach jak liga turecka jest na wagę złota.
Spójrzmy na zestawienie najczęściej kartkowanych zawodników, bo to też pokazuje, kto wkładał najwięcej serca (albo kto się najwięcej spóźniał).
- Ousseynou Ba – twardy obrońca, często musiał ratować sytuacje taktycznymi faulami.
- Jerome Opoku – jego spóźnione wejścia przyprawiały o ból głowy sędziów.
- Abbosbek Fayzullaev – młody, gniewny, czasami brakowało mu chłodnej głowy.
Zarządzanie agresją to klucz. W meczach derbowych sędziowie lubią rozdawać kartki jak cukierki. Jeśli nie utrzymasz nerwów na wodzy, grasz w osłabieniu. A w Turcji granie w dziesiątkę zazwyczaj kończy się tragicznie.
Ale wiecie co? Kocham to oglądać. Nie ma nic lepszego niż mecz Süper Lig w niedzielny wieczór. Siedzisz przed telewizorem i nie wiesz, czego się spodziewać. Mecz może skończyć się bezbramkowym remisem, a może być 4:3 z trzema czerwonymi kartkami. Pełna loteria. I mimo że Başakşehir gra poukładany futbol, to i tak potrafią dać świetne widowisko.
Co przyniesie przyszłość?
Skończył się sezon 25/26. Mamy lato, czerwiec. Za oknem słońce, a dyrektorzy sportowi pewnie już dzwonią do agentów.
Co musi zrobić Başakşehir, żeby w przyszłym roku wskoczyć na podium:
- Po pierwsze – zatrzymać Shomurodova. Jeśli ktoś wyłoży za niego dużą gotówkę, będą mieli problem. Znalezienie napastnika gwarantującego ponad 20 goli w sezonie graniczy z cudem.
- Po drugie – wzmocnić środek pola. Ktoś z wizją, kto rzuci prostopadłą piłkę, potrafi przytrzymać tempo gry, kiedy rywal napiera.
- Po trzecie – poprawić grę na wyjazdach. Nie można tracić głupich punktów na boiskach drużyn walczących o utrzymanie.
Więc tak to wygląda. Analizowaliśmy każdy element. Widzimy mocne i słabe strony. Rankingi Istanbul Başakşehir na ten rok to już przeszłość, choć będą się za nimi ciągnąć w historycznych statystykach. Przed nimi nowy sezon, nowe wyzwania. Zobaczymy, czy wyciągnęli lekcję z tych 34 spotkań. Ja będę śledził z wypiekami na twarzy, bo to klub, który zawsze potrafi czymś zaskoczyć.
FAQ
Gdzie w tabeli znalazł się Istanbul Başakşehir w sezonie 2025/2026?
Drużyna zakończyła zmagania w Süper Lig na 5. miejscu, gromadząc 57 punktów. Dało im to pewne utrzymanie w czołówce, ale zabrakło trochę do ligowego podium i gwarancji gry w najważniejszych pucharach.
Kto zdobył najwięcej goli dla klubu w minionym sezonie?
Absolutnym królem polowania był Eldor Shomurodov. Napastnik ustrzelił w lidze imponujące 22 bramki, co dało mu miejsce w ścisłej czołówce najskuteczniejszych graczy całych rozgrywek. Zastąpił Piątka w sposób idealny.
Dlaczego Krzysztof Piątek nie grał już w Başakşehirze?
Polski snajper latem 2025 roku zdecydował się na transfer na Bliski Wschód. Za kwotę 10 milionów euro przeszedł do katarskiego Al-Duhail SC, kończąc swoją dwuletnią, bardzo udaną przygodę w Turcji.
Jak drużyna radziła sobie w meczach domowych?
Bardzo dobrze. Twierdza w Stambule przyniosła im 30 punktów z 17 rozegranych spotkań. Zanotowali przed własną publicznością 8 zwycięstw, 6 remisów i tylko 3 porażki, tracąc zaledwie 17 bramek.
Który klub zdobył mistrzostwo Turcji w omawianym sezonie?
Po niezwykle zaciętej walce tytuł powędrował do Galatasaray. Zdobyli 77 punktów, wyprzedzając o zaledwie trzy oczka lokalnego rywala – Fenerbahçe. Başakşehir stracił do mistrza aż 20 punktów.
Kto kierował obroną w zespole z Başakşehir?
W bramce pewnym punktem był Muhammed Şengezer, który zagrał 35 spotkań. Natomiast w polu przed nim ton nadawali tacy zawodnicy jak Leonardo Duarte i Ousseynou Ba, którzy stanowili trudną do przejścia zaporę.
Gdzie można na żywo sprawdzać historyczne statystyki z tego sezonu?
Wszystkie rankingi i zestawienia dotyczące minionych sezonów bez problemu znajdziesz na popularnych portalach piłkarskich, takich jak Transfermarkt czy Soccerway, gdzie dane są regularnie aktualizowane.