Rankingi Brighton: gdzie Mewy wylądowały w sezonie 2025/26?
Powiem szczerze – jeszcze w lutym mało kto stawiał na to, że Brighton skończy ten sezon z uśmiechem. A jednak. Mewy zameldowały się na ósmym miejscu Premier League z dorobkiem 53 punktów i wywalczyły grę w Europie. Brzmi jak happy end? Trochę tak, choć droga do tego była wyboista jak nawierzchnia po angielskiej zimie.
Bilans? Czternaście zwycięstw, jedenaście remisów i trzynaście porażek. Strzelili 52 gole, stracili 46, co daje dodatnią różnicę bramek na poziomie +6. To dziewiąty sezon z rzędu w elicie i – co ważne – wyrównanie drugiego najlepszego wyniku w historii klubu. Niby „tylko” ósme miejsce, ale dla ekipy z południowego wybrzeża Anglii to wciąż kawał roboty.
Rzecz w tym, że rankingi Brighton trzeba czytać z kontekstem. Bo za suchymi liczbami kryje się sezon dwóch zupełnie różnych drużyn – tej z jesieni i tej z wiosny. Ale o tym za chwilę.
Rankingi Brighton w tabeli Premier League
Zanim przejdziemy do emocji, rzućmy okiem na to, jak wyglądała czołówka po 38. kolejce.
| Miejsce | Drużyna | M | Z | R | P | Bramki | Pkt |
|---|---|---|---|---|---|---|---|
| 1 | Arsenal | 38 | 26 | 7 | 5 | 71:27 | 85 |
| 2 | Manchester City | 38 | 23 | 9 | 6 | 77:35 | 78 |
| 3 | Manchester United | 38 | 20 | 11 | 7 | 69:50 | 71 |
| 4 | Aston Villa | 38 | 19 | 8 | 11 | 56:49 | 65 |
| 5 | Liverpool | 38 | 17 | 9 | 12 | 63:53 | 60 |
| 6 | Bournemouth | 38 | 13 | 18 | 7 | 58:54 | 57 |
| 7 | Sunderland | 38 | 14 | 12 | 12 | 42:48 | 54 |
| 8 | Brighton | 38 | 14 | 11 | 13 | 52:46 | 53 |
| 9 | Brentford | 38 | 14 | 11 | 13 | 55:52 | 53 |
Widzisz, jak ciasno było na dole tej czołówki? Brighton i Brentford miały po 53 punkty i identyczny bilans zwycięstw, remisów i porażek. O ósmym miejscu zdecydowała różnica bramek. Tyle dzieliło Mewy od miana „najlepszych poza ścisłą czołówką”. Centymetry, dosłownie.
I jeszcze jedna ciekawostka – Arsenal sięgnął po tytuł po 22 latach posuchy. Cały kraj o tym gadał. A Brighton po cichu robiło swoje, dobijając się do Europy bez fajerwerków medialnych.
Sezon dwóch twarzy – jak Hürzeler przetrwał burzę
No dobra, czas na mięso. Bo te rankingi Brighton mają drugie dno, którego sama tabela nie pokaże.
Cofnijmy się do lutego. Mewy przegrały u siebie 0:1 z Crystal Palace – odwiecznym rywalem z derbów wybrzeża. I to nie był zwykły wtorek. Według lokalnych mediów nawet 80 procent kibiców chciało wtedy zwolnienia Fabiana Hürzelera. Osiemdziesiąt procent! Na Amex zrobiło się gęsto, a transparenty z hasłami pod adresem trenera mówiły wszystko. Tylko raz w erze Amex tłum tak mocno obrócił się przeciwko szkoleniowcowi.
Tu mała dygresja, bo warto. Hürzeler to nie byle kto – kiedy obejmował Brighton, był najmłodszym stałym trenerem w historii Premier League. Niemiec rocznik 1993, wychowanek akademii Bayernu, facet, który drogę do wielkiej piłki przeszedł przez piąte i czwarte ligi niemieckie. Marzyciel z planem. I właśnie ten plan w lutym wisiał na włosku.
A co zrobił młody trener? Nie spanikował. Poukładał drużynę na nowo, przeczekał najgorsze i dowiózł zespół do gry w Europie. Efekt? Siódmego maja 2026 podpisał nowy kontrakt – aż do 2029 roku. Gdybyś komuś po tej porażce z Palace powiedział, że tak się to skończy, popukałby się w czoło.
To pokazuje, że rankingi Brighton w trakcie sezonu skakały jak sejsmograf podczas trzęsienia ziemi. Raz w dół, raz w górę. Klasyczny rollercoaster.
Co ciekawe, finisz wcale nie był różowy. W ostatniej kolejce Mewy przegrały u siebie 0:3 z Manchesterem United. Czerwone Diabły dopięły swoje trzecie miejsce i grę w Lidze Mistrzów, a Brighton schodziło z boiska z opuszczonymi głowami. Tyle że to już nie miało większego znaczenia – Europa była w kieszeni wcześniej.
![]()
Oto kilka momentów, które najlepiej oddają huśtawkę nastrojów wokół zespołu:
- Lutowa klęska z Crystal Palace i bunt trybun – dno sezonu i realne widmo zmiany trenera.
- Wiosenne odbicie, które wyciągnęło drużynę z dołka i zapakowało punkty potrzebne do gry w pucharach.
- Nowy kontrakt Hürzelera do 2029 jako dowód, że zarząd uwierzył w projekt mimo turbulencji.
- Wpadka na finiszu z Manchesterem United, która nie popsuła ogólnego bilansu.
Strzelcy i liderzy – kto ciągnął ten wóz?
Pytanie, które samo się nasuwa: kto w ogóle strzelał te gole? Bo 52 trafienia same z nieba nie spadły.
Odpowiedź ma jedno nazwisko, które rozgrzeje serce każdego fana angielskiej piłki – Danny Welbeck. Tak, ten sam Welbeck, którego wielu już parę lat temu spisywało na straty. Doświadczony napastnik wpakował 13 bramek w Premier League i został najlepszym angielskim strzelcem całej ligi. Weteran pokazał młodszym, jak się to robi. Murawa to nie metryka.
Welbeck nie grał jednak sam. Skrzydła Mew miały swoich bohaterów. Kaoru Mitoma znów potrafił zwariować rywali jednym zwodem – Japończyk to wciąż jeden z najbardziej nieprzewidywalnych dryblerów na Wyspach. Z drugiej strony harował Yankuba Minteh, młody i głodny, dorzucając swoje cegiełki do ofensywy. Mieszanka doświadczenia i świeżości – tak w skrócie wyglądała siła ognia tej drużyny.
| Kategoria | Wartość | Pozycja w lidze |
|---|---|---|
| Najlepszy strzelec | Danny Welbeck (13 goli) | Najlepszy Anglik ligi |
| Bramki strzelone | 52 | środek stawki |
| Bramki stracone | 46 | przyzwoity poziom |
| Różnica bramek | +6 | dodatnia |
| Punkty | 53 | 8. miejsce |
| Forma na finiszu | przeciętna | trzeci Man Utd na koniec |
Patrząc na te dane, widać jasno – Brighton to drużyna ofensywna, która lubi grać piłką, ale czasem zapomina o własnej bramce. Ten styl bywa ryzykowny. Raz porywa, raz przyprawia o ból głowy. Ale przyznasz, że ogląda się to znacznie lepiej niż autobus zaparkowany przed własną szesnastką.
Rankingi Brighton wewnątrz drużyny
Skoro już rozkładamy rankingi Brighton na czynniki pierwsze, warto spojrzeć też do środka szatni. Bo nie tylko napastnicy robili tu robotę.
Defensywa, choć momentami dziurawa, miała swoich filarów. Obrońcy potrafili wyciągnąć zespół z opresji w kluczowych meczach, a środek pola pracował jak silnik – cicho, ale bez przerwy. To właśnie ta niewidoczna harówka często decyduje o tym, czy drużyna kończy sezon w górnej połowie tabeli, czy ratuje się przed spadkiem.
Oto najważniejsi gracze, którzy nadawali ton grze Mew w sezonie 2025/26:
- Danny Welbeck – lider strzelców i duchowy przywódca ataku, klasa sama w sobie.
- Kaoru Mitoma – skrzydłowy, który jednym ruchem potrafił rozmontować obronę rywala.
- Yankuba Minteh – młodzieżowa energia i bezpośredniość w ataku.
- Defensywa i pomoc – mniej widoczni bohaterowie, bez których nie byłoby tych 53 punktów.
Rzecz w tym, że Brighton od lat słynie z mądrego skautingu. Klub potrafi wyłapać perełki, zanim zrobią się drogie, ograć je, a potem – jeśli trzeba – sprzedać z grubym zyskiem. To model, któremu zazdroszczą inni. I właśnie dlatego rankingi Brighton rzadko kiedy są przypadkowe. Za nimi stoi konkretna filozofia.
Powrót do Europy – Liga Konferencji puka do drzwi
A teraz najsłodsza część całej historii. Brighton wraca do europejskich pucharów!
Ósme miejsce dało Mewom przepustkę do rundy play-off Ligi Konferencji UEFA na sezon 2026/27. To dopiero drugi raz w historii klubu, gdy ekipa z Falmer zagra na europejskich boiskach. Pierwszy raz było to ledwie kilka lat temu, więc dla kibiców to wciąż świeża, ekscytująca przygoda. Nie codziennie zespół z takiego miasteczka melduje się na kontynentalnej scenie.
Co ciekawe, w poprzednim sezonie Brighton też skończyło ósme – ale wtedy Europa przeszła im koło nosa, bo Crystal Palace wygrało Puchar Anglii i zgarnęło miejsce w pucharach. Tym razem układ wyników okazał się łaskawszy i miejsce w europejskich rozgrywkach trafiło właśnie do Mew. Sprawiedliwości stało się zadość, można powiedzieć.
Gra w Europie to oczywiście miecz obosieczny. Z jednej strony prestiż, kasa i dodatkowe doświadczenie dla młodych. Z drugiej – więcej meczów, większe zmęczenie i ryzyko, że liga ucierpi. Hürzeler będzie musiał żonglować składem mądrze, bo wąska kadra w pucharowym maratonie potrafi zemścić się okrutnie. Ale czy to nie jest właśnie ten rodzaj problemu, który każdy trener chciałby mieć?
Stadion Amex, mieszczący niespełna 32 tysiące widzów, znów rozbrzmi europejskimi hymnami. A dla kibiców znad Kanału La Manche to wartość, której nie da się przeliczyć na punkty.
Puchary krajowe – jak poszło Mewom poza ligą?
Skoro już o rozgrywkach mowa, dodajmy szybko rozdział pucharowy, bo i tam działo się ciekawie.
W Pucharze Anglii Brighton wkroczyło od trzeciej rundy i od razu dostało prawdziwego giganta – wyjazd do Manchesteru United. Mewy przebrnęły dalej i w czwartej rundzie czekał na nie kolejny kolos, czyli Liverpool na Anfield. Trudniejszego losowania trudno sobie wymarzyć. Dwa wyjazdy do gigantów z rzędu? To jak wyciągnąć dwa asy pik z talii pełnej blotek.
W Pucharze Ligi z kolei droga zaczęła się od drugiej rundy i wyjazdu do Oxford United, a potem przyszedł mecz z Barnsley w trzeciej rundzie. Tu akurat fajerwerków nie było, ale puchary ligowe rzadko kiedy są priorytetem dla zespołów walczących o miejsce w europejskich rozgrywkach. Hürzeler rozsądnie rozłożył siły, stawiając na ligę. I patrząc na końcowy efekt – miał rację.
Co dalej z Mewami? Spojrzenie w przyszłość
Pora na pytanie, które zadaje sobie każdy kibic: a co teraz?
Brighton wchodzi w nowy sezon z jasną sytuacją trenerską. Hürzeler ma kontrakt do 2029, pełne zaufanie zarządu i drużynę, która przeszła przez ogień i wyszła z niego cała. To solidny fundament. Do tego dochodzi gra w Europie, która podniesie poprzeczkę i ściągnie do klubu uwagę zawodników marzących o kontynentalnej przygodzie.
Są jednak znaki zapytania. Czy wąska kadra wytrzyma podwójny ciężar ligi i pucharów? Czy Welbeck, mimo świetnej dyspozycji, da radę powtórzyć takie liczby kolejny raz? I czy obrona, która w mijającym sezonie bywała kapryśna, zostanie wzmocniona latem? Od odpowiedzi na te pytania zależy, czy rankingi Brighton w przyszłym sezonie powędrują w górę, czy zatrzymają się w tym samym miejscu.
Oto kluczowe wyzwania, przed którymi stoją Mewy:
- Pogłębienie kadry, by przetrwać maraton ligowo-pucharowy bez utraty jakości.
- Uszczelnienie defensywy, która zbyt często otwierała się jak parasol na wietrze.
- Znalezienie zmiennika lub wsparcia dla Welbecka w ataku, na wypadek kontuzji czy spadku formy.
- Mądre zarządzanie rotacją w europejskie czwartki i ligowe weekendy.
Moim zdaniem Brighton ma wszystko, by powtórzyć dobry wynik, a przy odrobinie szczęścia – nawet zaatakować górną szóstkę. Klub gra mądrze, kupuje rozsądnie i nie traci głowy nawet wtedy, gdy trybuny się gotują. A to w dzisiejszej Premier League jest na wagę złota.
![]()
FAQ
Na którym miejscu skończyło Brighton sezon 2025/26?
Brighton zajęło ósme miejsce w Premier League z dorobkiem 53 punktów. To wyrównanie drugiego najlepszego wyniku w historii klubu.
Czy Brighton zagra w europejskich pucharach?
Tak. Dzięki ósmemu miejscu Mewy wywalczyły grę w rundzie play-off Ligi Konferencji UEFA na sezon 2026/27. To dopiero ich drugi europejski występ w historii.
Kto był najlepszym strzelcem Brighton?
Danny Welbeck z dorobkiem 13 bramek w Premier League. Doświadczony napastnik został przy okazji najlepszym angielskim strzelcem całej ligi.
Kto prowadzi Brighton jako trener?
Fabian Hürzeler, niemiecki szkoleniowiec rocznik 1993. W maju 2026 przedłużył kontrakt z klubem aż do 2029 roku, mimo trudnego momentu zimą.
Jaki był bilans Brighton w sezonie 2025/26?
Czternaście zwycięstw, jedenaście remisów i trzynaście porażek. Mewy strzeliły 52 gole, straciły 46, co dało dodatnią różnicę bramek +6.
Dlaczego mówi się o kryzysie Brighton w lutym?
Po domowej porażce 0:1 z Crystal Palace nawet około 80 procent kibiców chciało zwolnienia trenera. Hürzeler przetrwał ten okres i dowiózł zespół do Europy.
Jak Brighton spisało się na koniec sezonu?
Ostatnią kolejkę Mewy przegrały u siebie 0:3 z Manchesterem United, ale awans do Europy mieli już zapewniony wcześniej, więc wynik nie zmienił ich końcowej lokaty.
Podsumowując ten cały sezon jednym zdaniem? Mewy przetrwały burzę, wróciły do Europy i udowodniły, że stabilność potrafi być cenniejsza niż jednorazowy zryw. Rankingi Brighton 2025/26 to opowieść o drużynie, która spadła na samo dno nastrojów i sama się z niego wygrzebała. I właśnie dlatego ten ósemkowy finisz smakuje lepiej, niż mogłoby się wydawać.