La Liga rankingi 2026 – jak naprawdę skończył się ten sezon
Pamiętasz, jak przed startem rozgrywek połowa ekspertów wieszczyła koniec dominacji Barcelony? No cóż. Sezon 2025/26 pokazał, że papierowe typy i boisko to dwie różne bajki. Katalończycy nie tylko obronili tytuł – zrobili to z takim zapasem, że ostatnie kolejki zamieniły się w formalność. A jednocześnie na dole tabeli działy się rzeczy, które trudno wymyślić nawet w scenariuszu filmowym.
Usiądź wygodnie. Rozłożymy ten sezon na czynniki pierwsze – od mistrza po ostatnią drużynę, z wynikami, liczbami i tymi wszystkimi smaczkami, które fani lubią najbardziej. Bez owijania w bawełnę, konkretnie i po ludzku. Kompletne La Liga rankingi 2026 znajdziesz tu w jednym miejscu, więc nie musisz szukać po dziesięciu stronach.
Barcelona znów rozdała karty, ale nie bez zgrzytów
Zacznijmy od faktu, którego nie da się przeskoczyć. Barcelona zdobyła 29. mistrzostwo Hiszpanii i był to jej trzeci tytuł z rzędu. Ekipa Hansiego Flicka przypieczętowała triumf już 10 maja, ogrywając Real Madryt 2:0 na trzy kolejki przed metą. Clásico jako moment koronacji? Lepiej się tego nie da wyreżyserować.
Ale, i tu jest haczyk, sezon Barcy wcale nie był idealny. Ostatni mecz przegrali na wyjeździe z Valencią 1:3, a gola strzelił Robert Lewandowski – w swoim pożegnalnym występie w koszulce mistrza. Polak odchodzi, kończy się pewna epoka, a kibice na Mestalli oklaskiwali go tak, jakby był ich własnym zawodnikiem. Piłka nożna potrafi być sentymentalna.
Liczby i tak mówią same za siebie. 95 strzelonych bramek, najlepsza defensywa w lidze, tylko sześć porażek w całym sezonie. Kiedy masz taki bilans, mistrzostwo przychodzi niejako samo. Lamine Yamal znów był motorem napędowym ofensywy, dorzucając do tego jeszcze koronę króla asyst.
La Liga rankingi 2026 na szczycie – Barcelona nie do zatrzymania
Skoro już rozmawiamy o czubie tabeli, warto pokazać, jak wyglądała rywalizacja o miejsca w europejskich pucharach. I tu ciekawostka, o której nie każdy wie: Hiszpania w tym sezonie dostała piąte miejsce w Lidze Mistrzów. Wszystko dzięki tzw. European Performance Spots – dodatkowym miejscom dla dwóch najlepszych federacji w rankingu UEFA. Krótko mówiąc, hiszpańskie kluby grały tak dobrze w Europie, że La Liga zyskała bonusową przepustkę.
Realowi Madrytowi to jednak nie pomogło poprawić nastrojów. Drugie miejsce, 86 punktów, i ani jednego trofeum przez cały sezon. Dla klubu z Chamartín to prawie jak porażka. Xabi Alonso pożegnał się z posadą już w styczniu, zastąpił go Álvaro Arbeloa, ale i on nie odwrócił losów. Na koniec sezonu odeszli Dani Carvajal i David Alaba, a hiszpańskie media rozpisywały się o powrocie José Mourinho. Sporo zamieszania jak na wicemistrza, prawda?
![]()
Za plecami Realu zameldowała się dwójka, która sprawiła sporo radości swoim kibicom. Villarreal wskoczył na trzecie miejsce z 72 punktami, a Atlético Madryt Diego Simeone uplasowało się tuż za nim. „Żółta łódź podwodna” grała odważnie, skutecznie i w ataku wyglądała naprawdę groźnie. Piąte miejsce, a wraz z nim ostatnia przepustka do Ligi Mistrzów, przypadło Realowi Betis Manuela Pellegriniego. Isco i spółka zasłużyli.
Oto jak rozłożyły się europejskie bilety po ostatniej kolejce:
- Liga Mistrzów – Barcelona, Real Madryt, Villarreal, Atlético Madryt, Real Betis.
- Liga Europy – Celta Vigo (za miejsce w lidze) oraz Real Sociedad (jako zdobywca Pucharu Króla).
- Liga Konferencji – Getafe.
Ciekawostka na marginesie: Real Sociedad skończył ligę dopiero na dziesiątej pozycji, ale puchar krajowy otworzył im drzwi do Europy. Czasem jeden dobry mecz w finale wart jest więcej niż cały sezon w lidze.
Pełna tabela sezonu 2025/26
Dość gadania, czas na konkrety. Poniżej masz kompletną tabelę po 38 kolejkach. Wszystkie 20 drużyn, komplet liczb, żadnego zgadywania.
| Poz. | Drużyna | M | Z | R | P | Bramki | Pkt |
|---|---|---|---|---|---|---|---|
| 1 | Barcelona | 38 | 31 | 1 | 6 | 95:36 | 94 |
| 2 | Real Madryt | 38 | 27 | 5 | 6 | 77:35 | 86 |
| 3 | Villarreal | 38 | 22 | 6 | 10 | 72:46 | 72 |
| 4 | Atlético Madryt | 38 | 21 | 6 | 11 | 62:44 | 69 |
| 5 | Real Betis | 38 | 15 | 15 | 8 | 59:48 | 60 |
| 6 | Celta Vigo | 38 | 14 | 12 | 12 | 53:48 | 54 |
| 7 | Getafe | 38 | 15 | 6 | 17 | 32:38 | 51 |
| 8 | Rayo Vallecano | 38 | 12 | 14 | 12 | 41:44 | 50 |
| 9 | Valencia | 38 | 13 | 10 | 15 | 46:55 | 49 |
| 10 | Real Sociedad | 38 | 11 | 13 | 14 | 59:61 | 46 |
| 11 | Espanyol | 38 | 12 | 10 | 16 | 43:55 | 46 |
| 12 | Athletic Bilbao | 38 | 13 | 6 | 19 | 43:58 | 45 |
| 13 | Sevilla | 38 | 12 | 7 | 19 | 46:60 | 43 |
| 14 | Alavés | 38 | 11 | 10 | 17 | 44:56 | 43 |
| 15 | Elche | 38 | 10 | 13 | 15 | 49:57 | 43 |
| 16 | Levante | 38 | 11 | 9 | 18 | 47:61 | 42 |
| 17 | Osasuna | 38 | 11 | 9 | 18 | 44:50 | 42 |
| 18 | Mallorca | 38 | 11 | 9 | 18 | 47:57 | 42 |
| 19 | Girona | 38 | 9 | 14 | 15 | 39:55 | 41 |
| 20 | Real Oviedo | 38 | 6 | 11 | 21 | 26:60 | 29 |
Popatrz na te ostatnie miejsca. Levante, Osasuna i Mallorca – wszyscy z tym samym dorobkiem 42 punktów. Trzy zespoły, jeden los różnił się o naprawdę cienką linię. Zaraz do tego wrócimy, bo to jedna z najbardziej dramatycznych historii sezonu.
Środek tabeli, czyli tam gdzie było najciekawiej
Powiem szczerze, czołówka rzadko kiedy dostarcza największych emocji. Fani wiedzą, że wielkie kluby prędzej czy później wypłyną na wierzch. Prawdziwy dreszczyk to środek stawki, gdzie każdy punkt waży tonę.
Getafe José Bordalása to fenomen sam w sobie. Siódme miejsce, 51 punktów, a przy tym zaledwie 32 strzelone bramki – najmniej w całej lidze. Jak oni to robili? Beton w defensywie, skuteczność w kluczowych momentach i ta ich słynna twardość. Nie każdemu się to podoba, ale skuteczność jest skuteczność.
Rayo Vallecano z małego stadionu przy Vallecas znów pokazało charakter. Ósme miejsce dla klubu, który budżetem nie umywa się do gigantów. A Valencia? Carlos Corberán poukładał drużynę i wywindował ją na spokojną, dziewiątą pozycję. Ładny powrót do normalności po nerwowych poprzednich sezonach.
Espanyol z kolei przetrwał, choć jesienią zaliczył koszmarną serię – aż 18 meczów bez zwycięstwa. To najdłuższa taka passa w całej lidze. Manolo González jakoś to poskładał, drużyna wyszła z dołka i zameldowała się na jedenastym miejscu. Czasem cierpliwość zarządu naprawdę się opłaca.
Athletic Bilbao rozczarował. Dwunaste miejsce i tylko 45 punktów to dla klubu z takimi ambicjami wynik poniżej oczekiwań. Bracia Williams robili swoje, ale zespół jako całość gubił punkty tam, gdzie nie powinien. Sevilla natomiast po raz kolejny drżała o utrzymanie – trzynaste miejsce, ale spokój przyszedł dopiero pod koniec.
Król strzelców i inne wyróżnienia
Bramki to sól futbolu, więc bez klasyfikacji strzelców ani rusz. Tu niespodzianki nie było – Kylian Mbappé sięgnął po koronę Pichichi z 25 golami. Francuz drugi sezon z rzędu został najlepszym snajperem La Ligi, choć tym razem nie strzelał już tak lawinowo jak rok wcześniej. I tak nikt mu nie podskoczył.
Zaraz za nim uplasowała się prawdziwa niespodzianka. Vedat Muriqi z Mallorki nabił 23 bramki i był rewelacją sezonu na tym polu. Kosowianin ciągnął swoją drużynę na barkach – szkoda tylko, że mimo jego goli Mallorca ostatecznie spadła. Trzecie miejsce zajął Ante Budimir z Osasuny, kolejny dowód na to, że w La Lidze snajperzy nie muszą grać w wielkich klubach, żeby robić różnicę.
| Poz. | Zawodnik | Klub | Gole |
|---|---|---|---|
| 1 | Kylian Mbappé | Real Madryt | 25 |
| 2 | Vedat Muriqi | Mallorca | 23 |
| 3 | Ante Budimir | Osasuna | 17 |
| 4 | Lamine Yamal | Barcelona | 16 |
| 5 | Ferran Torres | Barcelona | 16 |
A co z bramkarzami? Trofeum Zamory za najniższą średnią straconych goli powędrowało do Joana Garcíi z Barcelony (0,70 gola na mecz). Facet był murem, a jego kilka interwencji w sezonie oglądało się jak z kosmosu. Do tego Lamine Yamal został królem asyst z 11 podaniami, co tylko potwierdza, jak wszechstronny stał się ten młokos.
La Liga rankingi 2026 w strefie spadkowej – kto poleciał do Segundy
No dobra, teraz najsmutniejsza część dla trzech kompletów kibiców. Spadek zawsze boli, a w tym sezonie bolał podwójnie, bo rozstrzygnięcia zapadały na styk.
Real Oviedo pożegnał się z ligą jako pierwszy. Beniaminek, który wrócił do elity po 24 latach przerwy, nie dał rady utrzymać poziomu. Sześć zwycięstw w całym sezonie, tylko 26 goli, aż 21 porażek – twarda rzeczywistość dla drużyny Santiego Cazorli, która przez lata marzyła o powrocie na to salony. Piękny sen, brutalne przebudzenie.
Ale prawdziwy dramat rozegrał się o dwa pozostałe miejsca. Girona spadła z 41 punktami – i pomyśl tylko, ledwie dwa sezony wcześniej ten klub kończył ligę na trzecim miejscu i grał w Lidze Mistrzów. Z eleganckiego rewelacji do drugiej ligi w tak krótkim czasie. Futbol nie wybacza. W ostatniej kolejce potrzebowali zwycięstwa, a zremisowali u siebie 1:1 z Elche. Tyle było z ratunku.
I ta trzecia, najbardziej gorzka historia. Mallorca spadła mimo 42 punktów – tyle samo, ile miały Osasuna i Levante, które się utrzymały. O wszystkim zadecydowały bezpośrednie starcia, bo tak właśnie rozstrzyga się remisy w La Lidze. Ekipa z Balearów wygrała ostatni mecz 3:0 z Oviedo, ale to nie wystarczyło. „To nasza wina, że spadamy” – przyznał zdruzgotany Sergi Darder. Ciężko o bardziej szczere wyznanie.
Dla porządku, oto komplet drużyn, które zagrają w przyszłym sezonie w Segundzie:
- Real Oviedo – spadek po zaledwie jednym sezonie w elicie.
- Girona – cztery lata w La Lidze zakończone dramatem w ostatniej kolejce.
- Mallorca – pięć lat na najwyższym szczeblu przerwane cieniutkim bilansem bezpośrednich spotkań.
Trenerska karuzela kręciła się bez opamiętania
Sezon w Hiszpanii to nie tylko piłka, ale i szatnie, które potrafią zawrzeć w ułamku sekundy. A zwolnień i zmian na ławkach było w tym roku naprawdę sporo.
Największy szok? Real Madryt zmienił trenera w połowie sezonu. Xabi Alonso odszedł w styczniu za porozumieniem stron, a jego miejsce zajął Álvaro Arbeloa. Rzadko widuje się takie ruchy w klubie tej wielkości w trakcie rozgrywek. Efekt? Drugie miejsce i sezon bez trofeum, więc trudno mówić o sukcesie tej rewolucji.
Karuzela kręciła się też na dole. Oviedo zmieniało szkoleniowca dwa razy, Levante również, a Mallorca w lutym postawiła na Martína Demichelisa, kiedy sytuacja zrobiła się nerwowa. Real Sociedad przeżył prawdziwą trenerską zawieruchę – kilka zmian w ciągu kilku tygodni, aż w grudniu stery przejął Pellegrino Matarazzo. Kiedy klub tak często miesza w sztabie, zwykle znaczy to, że coś na boisku poszło nie tak.
Ciekawostki, których nie wypada przegapić
Każdy sezon zostawia po sobie garść liczb i historii, które warto zapamiętać. Zebrałem te, o których będzie się gadać jeszcze długo:
- Najwyższa wygrana sezonu to Barcelona 6:0 z Valencią, jeszcze we wrześniu – idealne otwarcie dla mistrza.
- Najwięcej kibiców przyszło na El Clásico w październiku: 78 107 widzów na Bernabéu obejrzało zwycięstwo Realu 2:1.
- Najdłuższą serię zwycięstw zaliczyła Barcelona – 11 meczów pod rząd, kiedy nikt nie potrafił ich zatrzymać.
- Najdłuższą passę bez porażki miało Atlético Madryt (13 spotkań), typowa „cholera” Simeone.
- Pożegnania wielkich nazwisk: Lewandowski, Carvajal, Alaba i César Azpilicueta rozegrali swoje ostatnie mecze w tym sezonie.
Widzisz, ile tego było? A to tylko wierzchołek góry lodowej. Każda z tych historii zasługiwałaby na osobny artykuł.
Co dalej? Sezon 2026/27 już puka do drzwi
Skoro jedna klamka się zamknęła, otwiera się kolejna. Do elity wracają nowe twarze, choć niektóre wcale nie takie nowe. Racing Santander wraca do La Ligi po 14 latach przerwy – dla kibiców z Kantabrii to spełnienie długiego marzenia. Awans przypieczętowali już w maju, ogrywając Valladolid 4:1.
Barcelona wchodzi w nowy sezon jako trzykrotny obrońca tytułu, ale bez Lewandowskiego w składzie ofensywa będzie wyglądać inaczej. Real Madryt z kolei musi pozbierać się po sezonie bez trofeum i, jeśli plotki się potwierdzą, poukładać sobie relacje z nowym-starym trenerem. Zapowiada się gorąco.
Czy ktoś wreszcie przełamie hegemonię Barcy? Villarreal i Atlético pokazały, że stać ich na walkę, a Betis udowodnił, że z dobrym trenerem można namieszać. Jedno jest pewne – hiszpańska liga znów będzie miała pięć miejsc w Lidze Mistrzów, więc rywalizacja o europejskie puchary będzie zacięta jak nigdy.
![]()
FAQ
Kto wygrał La Ligę w sezonie 2025/26?
Mistrzem została Barcelona, zdobywając swój 29. tytuł i trzeci z rzędu. Triumf przypieczętowała 10 maja po zwycięstwie 2:0 nad Realem Madryt.
Kto był królem strzelców?
Kylian Mbappé z Realu Madryt z dorobkiem 25 goli. To jego drugi sezon z rzędu na szczycie klasyfikacji strzelców.
Które drużyny spadły z ligi?
Do Segundy pożegnały się Real Oviedo, Girona oraz Mallorca. Ta ostatnia spadła mimo 42 punktów, przez gorszy bilans bezpośrednich spotkań.
Ile miejsc w Lidze Mistrzów miała Hiszpania?
Aż pięć, dzięki dodatkowej przepustce z European Performance Spots. Wywalczyły je Barcelona, Real Madryt, Villarreal, Atlético Madryt i Real Betis.
Kto zdobył trofeum Zamory dla najlepszego bramkarza?
Joan García z Barcelony ze średnią 0,70 straconego gola na mecz. To był jego znakomity, przełomowy sezon między słupkami.
Dlaczego Real Madryt uznano za rozczarowanie?
Bo skończył sezon na drugim miejscu i bez żadnego trofeum. Do tego w styczniu zmienił trenera z Xabiego Alonso na Álvaro Arbeloę.
Kto awansował do La Ligi na sezon 2026/27?
Pierwszy awans wywalczył Racing Santander, wracając do elity po 14 latach. Kolejne miejsca rozstrzygały się przez baraże w Segundzie.
Podsumowanie sezonu w kilku zdaniach
Sezon 2025/26 to opowieść o dominacji na górze i dramacie na dole. Barcelona rządziła niepodzielnie, Mbappé znów strzelał najwięcej, a walka o utrzymanie trzymała w napięciu do samego gwizdka. Trzy drużyny odpadły na cieniutkiej granicy, kilka legend zeszło z boiska po raz ostatni, a ławki trenerskie parzyły niczym rozgrzana blacha.
To był sezon dla twardzieli. I choć końcowa tabela wygląda dość przewidywalnie na samej górze, diabeł jak zwykle tkwił w szczegółach. Bo właśnie te szczegóły – jedna bramka więcej, jeden remis mniej – decydowały o tym, kto się cieszył, a kto pakował walizki.
Jeśli miałbym w jednym zdaniu streścić La Liga rankingi 2026, powiedziałbym tak: mocna ręka Barcelony na szczycie, chaos i nerwy w środku, a na dole rozstrzygnięcia cieńsze niż kartka papieru. I chyba właśnie o to w tej lidze chodzi. Przewidywalna do bólu w teorii, a na boisku potrafi zaskoczyć w każdej kolejce. Zapamiętamy ten sezon nie za same wyniki, ale za emocje, które im towarzyszyły – od łez Cazorli po uśmiech Flicka. Do zobaczenia w kolejnym sezonie, bo ten dopiero się rozkręca.