Rankingi Włoch na Mistrzostwach Świata 2026

Rankingi Włoch na Mistrzostwach Świata 2026: dlaczego nie ma czego oceniać

Zacznijmy od rzeczy, która wielu ludzi wciąż zaskakuje. Włochy nie grają na Mistrzostwach Świata 2026. Nie ma ocen za mecze, nie ma not dla zawodników, nie ma statystyk z fazy grupowej. Bo nie było fazy grupowej. Czterokrotni mistrzowie świata siedzą w domu. Po raz trzeci z rzędu.

Brzmi absurdalnie? Bo jest absurdalne. A jednak to fakt, z którym włoska piłka musi teraz żyć.

Więc jeśli szukacie ocen Azzurrich z tego turnieju – nie znajdziecie ich. Zamiast tego zrobimy coś ciekawszego: rozbierzemy na czynniki pierwsze to, jak do tego doszło, gdzie Włochy stoją w rankingach dziś, i co się właściwie dzieje w Coverciano.

Jedyny ranking, w którym Włochy są na szczycie

Jest jedna tabela związana z tym mundialem, w której Włosi zajmują pierwsze miejsce. Tabela drużyn, których tu nie ma.

Włochy – dwunasta drużyna rankingu FIFA – są najwyżej notowanym krajem, który nie zakwalifikował się na turniej w Ameryce Północnej. Wyżej niż jakikolwiek inny nieobecny. Wyżej niż Polska, wyżej niż Szwecja przed jej awansem, wyżej niż Nigeria czy Kolumbia w poprzednich cyklach.

To jest ich ranking na tych mistrzostwach. Pierwsze miejsce wśród nieobecnych.

Gorzka nagroda.

Jak do tego doszło: eliminacje krok po kroku

Cofnijmy się do czerwca 2025 roku. Oslo. Włochy zaczynają eliminacje meczem z Norwegią i przegrywają 0:3. Luciano Spalletti traci pracę praktycznie z dnia na dzień. Na jego miejsce przychodzi Gennaro Gattuso – mistrz świata z 2006 roku, symbol, człowiek z charakterem. Federacja liczy, że wniesie ducha, którego brakowało.

Zaczyna od 5:0 z Estonią. Potem wygrywa kolejne mecze grupowe. Wszystkie pięć.

Problem w tym, że Norwegia wygrywała swoje jeszcze pewniej – i z bilansem bramkowym, którego nie dało się dogonić. Ostatnia kolejka na San Siro miała być cudem. Skończyła się 1:4 dla Norwegii. Baraże. Znowu.

Baraże: jeden mecz od mundialu

Marzec 2026. Ścieżka A. Półfinał w Bergamo: Włochy 2:0 z Irlandią Północną. Moise Kean strzela, drużyna wygląda solidnie. Optymizm wraca.

Finał w Zenicy, przeciwko Bośni i Hercegowinie. I tu zaczyna się dramat. Włosi prowadzą 1:0 – znowu Kean, po fatalnym błędzie bramkarza gospodarzy. Wszystko idzie zgodnie z planem.

A potem: czerwona kartka, gra w dziesiątkę, wyrównanie Bośniaków, dogrywka, poprzeczka, spudłowana okazja… i rzuty karne.

Bośnia wygrywa serię. Włochy odpadają.

To trzeci raz z rzędu, kiedy Azzurri przegrywają baraż o mundial. Wcześniej Szwecja (2017) i Macedonia Północna (2021). Teraz Bośnia.

Gattuso mówił potem, że jego drużyna miała trzy klarowne sytuacje i że dośrodkowania gospodarzy ledwo ich muskały. Że nie zasłużyli na taki koniec.

Ma rację co do przebiegu. Ale mecze o wszystko nie rozlicza się z tego, kto był bliżej. Rozlicza się z wyniku.

A wynik był taki: poprzeczka, wystrzelona w niebo piłka, spokojni Bośniacy przy jedenastce. I pusty stadion w Bergamo cztery dni wcześniej, na którym wszyscy jeszcze wierzyli.

Droga Włoch do nikąd: bilans eliminacji

Etap Rywal Wynik Co się stało
Grupa I, start Norwegia (wyjazd) 0:3 Koniec Spallettiego
Grupa I Estonia 5:0 Debiut Gattuso, nadzieja
Grupa I, finisz Norwegia (San Siro) 1:4 Koniec marzeń o pierwszym miejscu
Baraż, półfinał Irlandia Północna 2:0 Gol Keana, spokojnie
Baraż, finał Bośnia i Hercegowina 1:1, karne Koniec. Trzeci raz z rzędu

Rankingi Włoch na Mistrzostwach Świata 2026 a rzeczywistość historyczna

Żeby zrozumieć skalę tej katastrofy, warto spojrzeć wstecz.

Włochy to jedna z najbardziej utytułowanych reprezentacji w historii futbolu:

  • 1934, 1938 – dwa tytuły z rzędu. Pierwszy zespół, który obronił mistrzostwo świata.
  • 1982 – trzeci tytuł. Paolo Rossi, Hiszpania, legenda.
  • 2006 – czwarty tytuł. Finał z Francją, karne, Grosso.
  • Do tego finały w 1970 i 1994, trzecie miejsce w 1990, czwarte w 1978.
  • Dwa mistrzostwa Europy: 1968 i 2020.

A teraz? Ostatni mecz Włoch na mundialu odbył się w 2014 roku. Porażka 0:1 z Urugwajem, ten mecz z ugryzieniem Suareza. Od tamtej pory – nic.

Dwanaście lat. Trzy nieudane kwalifikacje. Pokolenie włoskich kibiców dorosło, nie widząc swojej reprezentacji na mistrzostwach świata.

Rankingi Włoch na Mistrzostwach Świata 2026

Trzy dymisje w czterdzieści osiem godzin

To, co stało się po Zenicy, było bardziej dramatyczne niż sam mecz. Najpierw ustąpił Gabriele Gravina, prezes federacji. Potem Gianluigi Buffon, szef delegacji i ikona włoskiej piłki. A na końcu Gennaro Gattuso, po zaledwie dziewięciu miesiącach pracy.

Cała struktura włoskiej piłki rozpadła się w dwa dni.

Gattuso pożegnał się gorzko. Powiedział, że jego chłopcy nie zasłużyli na taki los – za wysiłek, za oddanie, za miłość do koszulki. I że po tej porażce nie zostało w nim już nic.

Trudno się z nim spierać. Ale trudno też nie zauważyć, że to nie był tylko jego problem.

Włoskie media nie miały litości. Gazzetta, Corriere, Repubblica – wszystkie pisały o kryzysie systemowym, nie o jednym przegranym meczu. O federacji, która od lat obiecuje reformy i żadnej nie wdraża.

Sam Gianluigi Buffon, mistrz świata z 2006 roku, mówił potem o triumfie sprzed dwudziestu lat z nutą goryczy. Bo trudno świętować przeszłość, gdy teraźniejszość wygląda tak.

Nowy prezes federacji, Giovanni Malago, w pierwszej konferencji po wyborze powiedział rzecz, która obiegła Włochy: gdyby nie jeden rzut karny, w ogóle by go tam nie było.

Kto teraz prowadzi Azzurrich?

Po dymisjach federacja została bez sterów. Czerwcowe sparingi z Luksemburgiem i Grecją poprowadził tymczasowo Silvio Baldini, dotychczasowy trener kadry U21. Powołał praktycznie samych młodzieżowców – jedynym wyjątkiem był kapitan Gianluigi Donnarumma. Oba mecze wygrał.

22 czerwca odbyły się wybory nowego prezesa FIGC. Wygrał Giovanni Malago, zdobywając około 69 procent głosów.

Jego pierwsze zadanie: znaleźć selekcjonera. Media donosiły, że federacja rozważała Antonio Conte, Massimiliano Allegriego i Roberto De Zerbiego, ale ostatecznie skierowała się w stronę Roberto Manciniego – trenera, który dał Włochom mistrzostwo Europy w 2021 roku, ale rok później nie wprowadził ich na mundial.

Rozważana jest też funkcja dyrektora technicznego dla Paolo Maldiniego.

Czy powrót Manciniego to dobry pomysł? Zdania są mocno podzielone. Jedni mówią o powrocie kompetencji i tożsamości. Inni – o kręceniu się w kółko.

Co poszło nie tak: pięć powodów

Można to zwalić na pecha przy rzutach karnych. Ale to byłoby zbyt wygodne.

  • Bilans bramkowy w grupie. Norwegia strzelała po pięć i po jedenaście. Włochy wygrywały 2:0 i 1:0. Przy równej liczbie punktów to nie wystarczy.
  • Chaos na ławce. Spalletti, Gattuso, Baldini, teraz kolejny selekcjoner – cztery zmiany w niecały rok.
  • Brak napastnika światowej klasy. Kean i Retegui to dobrzy piłkarze. Ale to nie jest poziom Haalanda czy Kane’a, a właśnie z nimi Włochy muszą konkurować.
  • Serie A jako fabryka obcokrajowców. We włoskiej lidze gra coraz mniej Włochów. To problem strukturalny, nie taktyczny.
  • Mentalność baraży. Trzy razy z rzędu ta sama sytuacja, trzy razy ten sam finał. To już nie przypadek.

Ostatni punkt jest najbardziej niepokojący. Włochy dochodzą do baraży i pękają. Za każdym razem.

Polski kontekst: my też tam nie jesteśmy

Warto to powiedzieć wprost, bo to boli podobnie. Polska również nie zagrała na tym mundialu. W barażu przegraliśmy ze Szwecją 2:3, mimo że dwa razy doprowadzaliśmy do remisu. Zwycięskiego gola strzelił Viktor Gyökeres w 88. minucie.

Dwa mecze, dwie reprezentacje z tradycją, dwie porażki po dogrywce emocji. Włochy w Zenicy, Polska ze Szwedami.

Różnica polega na skali oczekiwań. Polska od lat balansuje na granicy awansu. Włochy powinny być na mundialu automatycznie – i właśnie ta oczywistość okazała się największą pułapką.

Skład, którego nikt nie zobaczył

Ciekawe ćwiczenie: wyobraźcie sobie, że Włochy jednak awansowały. Jak wyglądałaby ta kadra? Bramka – Gianluigi Donnarumma, wciąż jeden z najlepszych na świecie i kapitan drużyny. Obrona – Bastoni, Calafiori, Di Lorenzo, Dimarco. To wciąż poziom Ligi Mistrzów.

Środek pola – Barella, Tonali, Frattesi. Solidnie, choć bez gracza, który sam rozstrzyga mecze.

I atak. Tu robi się cicho. Kean, Retegui, Raspadori. Dobrzy piłkarze. Ale spójrzcie na listę strzelców tego mundialu: Messi, Mbappe, Haaland, Kane. Czy któryś z Włochów byłby blisko?

To nie jest kadra bez jakości. To kadra bez punktu odniesienia na górze.

Rankingi Włoch na Mistrzostwach Świata 2026 w liczbach

Trzy liczby, które opisują całą sytuację lepiej niż jakikolwiek komentarz.

Wskaźnik Wartość Kontekst
Miejsce w rankingu FIFA 12. Najwyżej notowany nieobecny
Mecze na MŚ 2026 0 Nie zakwalifikowały się
Kolejne nieudane kwalifikacje 3 2018, 2022, 2026
Ostatni mecz na mundialu 2014 Porażka 0:1 z Urugwajem
Tytuły mistrza świata 4 1934, 1938, 1982, 2006
Najbliższa szansa 2030 Cztery lata czekania

Zestawcie pierwszy wiersz z drugim. Dwunasta drużyna świata, zero meczów. To jest definicja marnowania potencjału.

Rankingi Włoch na Mistrzostwach Świata 2026 kontra Norwegia

To porównanie jest brutalne, ale konieczne. Przed eliminacjami Włochy były wyżej w rankingu FIFA. Miały więcej piłkarzy w topowych klubach. Miały cztery gwiazdki na koszulce. Norwegia nie miała ani jednej.

Efekt? Norwegia wygrała grupę z kompletem zwycięstw, strzeliła 37 goli i pokonała Włochy dwukrotnie – 3:0 w Oslo i 4:1 na San Siro. Na samym San Siro. Na oczach włoskich kibiców.

A teraz Norwegia jest w ćwierćfinale mistrzostw świata, po tym jak wyeliminowała Brazylię.

Włochy oglądają to w telewizji. Ranking mówi o nazwiskach. Wyniki mówią o drużynie. To dwie zupełnie różne rzeczy – i mundial 2026 udowodnił to boleśnie.

Kto pojechał zamiast Włoch?

To jest ta część, która w Rzymie i Mediolanie boli najbardziej. Bośnia i Hercegowina – zespół, który wyeliminował Azzurrich – trafiła do grupy B, razem z Kanadą, Katarem i Szwajcarią. Zakończyła turniej na fazie grupowej, ale zagrała. Była tam.

A Norwegia? Norwegia, która dwukrotnie pokonała Włochy w eliminacjach? Norwegia właśnie wyrzuciła z turnieju Brazylię i dziś w nocy gra z Anglią o półfinał mistrzostw świata. Erling Haaland ma siedem goli i walczy o Złotego Buta.

Tak. Ta sama Norwegia, która nie była na mundialu od 1998 roku. Ta, którą Włochy miały wyprzedzić.

Trudno o bardziej gorzki obraz.

Jak wygląda ten mundial bez Włoch?

Turniej i tak dostarcza emocji – może nawet więcej, niż ktokolwiek zakładał. Wszyscy trzej gospodarze odpadli: Kanadę wyeliminowało Maroko, Meksyk przegrał z Anglią, USA rozbiła Belgia. Brazylia poległa z Norwegią. Niemcy przegrały z Paragwajem po karnych. Portugalia odpadła z Hiszpanią i pożegnała Cristiano Ronaldo.

W półfinałach są już Francja i Hiszpania. Dziś w nocy grają Norwegia z Anglią oraz Argentyna ze Szwajcarią.

Finał – 19 lipca w New Jersey.

I ani jednego Włocha na boisku. Ani jednego.

Kilka faktów, które warto zapamiętać

Drobiazgi, które mówią więcej niż długie analizy:

  • To pierwszy raz w historii, gdy Włochy opuszczają trzy mundiale z rzędu.
  • Przed 2018 rokiem Włosi nie opuścili mistrzostw świata przez sześćdziesiąt lat.
  • Ostatnia bramka Włoch na mundialu padła w 2014 roku.
  • Kolejna szansa na awans to dopiero 2030 rok.

Cztery lata. Znowu. I jeszcze jedno: gdy Włochy wrócą na mundial w 2030 roku, minie szesnaście lat od ich ostatniego meczu na tej imprezie. Szesnaście. Tyle wystarczy, żeby wychować całe pokolenie piłkarzy – i całe pokolenie kibiców, którzy nie pamiętają Azzurrich na mistrzostwach świata.

Dziewięć miesięcy Gattuso: charakter to za mało

Warto poświęcić chwilę temu, co próbował zrobić Gattuso. Przyszedł w czerwcu 2025, po katastrofalnym starcie eliminacji. Dostał drużynę bez pewności siebie i kalendarz, w którym nie było już miejsca na błędy.

I zrobił, co mógł. Wygrał pięć meczów grupowych z rzędu. Odbudował atmosferę. Zawodnicy mówili o nim ciepło – o tym, że wniósł ducha, którego brakowało. Ale duch nie nadrabia różnicy bramek. A charakter nie zastępuje napastnika, który strzela dwadzieścia goli w sezonie.

Gattuso odszedł po dziewięciu miesiącach, mówiąc, że jego chłopcy nie zasłużyli na taki finał. Może i nie zasłużyli. Ale problem, który go pokonał, powstał na długo przed jego przyjściem.

I nie zniknie wraz z jego odejściem.

Euro 2028 jako test odbudowy

Zanim Włochy zaczną myśleć o mundialu 2030, czeka je inny sprawdzian. Euro 2028 – turniej na Wyspach Brytyjskich i w Irlandii. To tam nowy selekcjoner będzie musiał pokazać, że ta reprezentacja jeszcze potrafi coś więcej niż przegrywać baraże.

Włochy są aktualnymi mistrzami Europy z 2020 roku. To wciąż jest w gablocie. To wciąż jest argument.

Ale między Euro 2020 a dziś zmieniło się wszystko: trener, prezes, szef delegacji, pół składu, a przede wszystkim – poczucie, że ta drużyna wie, po co wychodzi na boisko.

Odbudowa musi zacząć się od czegoś prostszego niż taktyka. Od odpowiedzi na pytanie, czym w ogóle jest dziś włoska piłka.

Bo obrona, catenaccio, twardość, mistrzostwo w meczach o wszystko – to była tożsamość. Teraz tej tożsamości nie ma. Zostały nazwiska i historia.

FAQ

Czy Włochy grają na Mistrzostwach Świata 2026?

Nie. Odpadły w barażach, przegrywając w finale z Bośnią i Hercegowiną po rzutach karnych.

Dlaczego Włochy nie awansowały?

Zajęły drugie miejsce w grupie eliminacyjnej za Norwegią, a potem przegrały baraż. To trzecia nieudana kwalifikacja z rzędu.

Kto wyeliminował Włochy?

Bośnia i Hercegowina, w finale baraży w Zenicy. Mecz zakończył się remisem 1:1, a Bośniacy wygrali serię rzutów karnych.

Kto jest selekcjonerem Włoch?

Po dymisji Gennaro Gattuso kadrę tymczasowo prowadził Silvio Baldini. Federacja pod wodzą nowego prezesa Giovanniego Malago kieruje się w stronę Roberto Manciniego.

Które miejsce zajmują Włochy w rankingu FIFA?

Dwunaste. To najwyżej notowana drużyna, która nie zagrała na Mistrzostwach Świata 2026.

Kiedy Włochy ostatnio grały na mundialu?

W 2014 roku. Odpadły po porażce 0:1 z Urugwajem w fazie grupowej.

Kiedy Włochy mogą wrócić na mistrzostwa świata?

Najwcześniej w 2030 roku. Wcześniej czeka je Euro 2028.

Analiza: co te „rankingi” naprawdę mówią o Włoszech

Można spojrzeć na to wszystko i powiedzieć: pech przy karnych. Bywa.

Ale to byłoby trzeci raz z rzędu ten sam pech. A trzy razy to już system.

  • Po pierwsze – problem strukturalny. W Serie A gra coraz mniej włoskich piłkarzy. Kluby wolą sprowadzać gotowych zawodników z zagranicy niż budować akademie. Efekt jest widoczny w kadrze: brakuje jakości na kilku kluczowych pozycjach.
  • Po drugie – brak numeru dziewięć. Od czasów Rossiego, Vieriego i Totti, Włochy nie wyprodukowały napastnika światowego formatu. Kean i Retegui są solidni, ale w meczach o wszystko potrzeba kogoś, kto rozstrzyga sam.
  • Po trzecie – chaos organizacyjny. Cztery zmiany na ławce w rok. Prezes, szef delegacji i selekcjoner odchodzą w ciągu dwóch dni. To nie wygląda jak federacja z planem.
  • Po czwarte – psychika baraży. Włochy potrafią wygrać z każdym w meczu towarzyskim czy grupowym. Ale gdy stawką jest wszystko, ta drużyna zamiera. Zenica to była kalka Palermo z 2021 roku.
  • Po piąte – złudzenie rankingu. Dwunaste miejsce w rankingu FIFA brzmi przyzwoicie. Ale ranking mierzy jakość zawodników i wyniki w sumie, a nie zdolność wygrania jednego meczu, gdy nie ma odwrotu.

I właśnie dlatego rankingi Włoch przy tym mundialu są tak wymowne. Nie dlatego, że są złe. Dlatego, że są nieistotne.

Norwegia była niżej. Bośnia była dużo niżej. Obie tam pojechały.

Co zostaje z tego lata

Włochy oglądają mistrzostwa świata w telewizji. Norwegia, która je wyeliminowała, walczy o półfinał. Bośnia, która dobiła je w Zenicy, zagrała w grupie z gospodarzami. To jest cała historia, w trzech zdaniach.

Federacja ma teraz nowego prezesa, prawdopodobnie nowego selekcjonera i całą dekadę do odbudowy. Materiał jest – Donnarumma w bramce, młodzież, która wygrała czerwcowe sparingi, akademie, które wciąż potrafią wypuszczać talenty.

Brakuje pomysłu i cierpliwości. A w kraju, gdzie trenerów zwalnia się po trzech meczach, cierpliwość jest towarem deficytowym. Kolejna szansa: 2030. Cztery lata, żeby przestać być najwyżej notowaną drużyną wśród nieobecnych.

Bo to naprawdę nie jest miejsce dla czterokrotnych mistrzów świata.

A jeśli ktoś szuka pocieszenia, jest tylko jedno: Norwegia czekała na ten mundial dwadzieścia osiem lat. Wróciła i wyrzuciła Brazylię. Powroty bywają spektakularne.